Wtorek dla włosów + test maski Perfect.Me Zielonej

Hej . Z racji tego , że studiuje zaocznie ,niedziele dla włosów są dla mnie wyzwaniem . Staram się praktykować jednak taką ' niedziele' w inny dzień tygodnia . Często wypada to wtorek.I dlatego też seria 'niedziela dla włosów" u mnie będzie odbywała się we wtorek.A czemu się na nią zdecydowałam ? Po 3 latach intensywnego dbania o włosy nie potrzebują już one codziennej serii takiej pielegnacji. Raz w tygodniu zupełnie im wystarcza.Ale przechodzę do najważniejszego :)
Mój dzisiejszy wtorek wygląda tak :
Jest on dosyć ubogi jak dla mnie , ale zależało mi na przetestowaniu maski bez ulepszaczy.Normalnie dodałabym do niej pewnie skrobie ziemniaczaną i na koniec zastosowała płukankę octową , ale chciałam dzisiaj użyć jak najmniej kosmetyków po to aby sprawdzić działanie maski.Włosy prezentują się tak :
To moje włosy po koczku ślimaczku :D

A więc tak.Zastosowałam Szampon oczyszczający , ponieważ moje włosy tego po prostu potrzebowały to raz.A dwa dlatego , że jest to moje drugie podejście do tej maski i za pierwszym nie uzyskałam żadnego efektu , dlatego też nie rozumiałam wszystkich zachwytów na jej temat. Pomyślałam że nałozenie jej na oczyszczone włosy da optymalny efekt.Skład : 
Wybrałam zieloną , ponieważ jeszcze boję się protein.Moje włosy rzadko kiedy reagują na nie dobrze.
Włosy umyłam oczyszczającym szamponem , odsączyłam nadmiar wody a właściwie to pochodziłam 5 minut w włosach zawiniętych w turban i zabrałam się za wczesywanie maski ( moja ulubiona metoda aplikowania wszelkich masek).Skład :
Zauważyłam taką zależność , że kosmetyki z olejem z orzechów makadamia zawszę się u mnie sprawdzają :)

Cena dosyc fajna , bo ok 1,50.U mnie saszetka wystarczyła na raz.
I tak jestem bardzo zadowolona.Kiedy umyłam włosy szamponem i wczesywałam maskę byłam dosyć sceptycznie do niej nastawiona.Pierwszy raz się u mnie nie sprawdziła więc jak mogła i tym razem ? Nie byłam przekonana , ale nałożyłam ją na włosy , zawinęłam pod folie i siedziałam tak 40 minut.Spłukiwałam włosy z 10 minut bo cały czas wydawało mi się , że nie mogę jej zmyć z włosów.Nic bardzije mylnego. Włosy były tak gładkie i miękkie jak po żadnej innej masce.Schły standardowo u mnie bo naturalnie i ok 2 h. Pod koniec zawinęłam je w koczka i spędziły tak jakąś godzinę (Moje włosy po takim koku są proste !!)
Po wyschnięciu co prawda nie były już takie gładkie i miłe w dotyku jak podczas mycia , ale nadal były no i cudownie lśniły.Jestem generalnie oczarowana tą maską i na pewno kupię duże opakowanie ( biedra ok 9 zł) . Przyda mi się na wyjścia bo takiego blasku nie uzyskałam po żadnej masce.Miękkości zresztą też , ale mam bardzo ustawioną poprzeczkę. Niemniej jednak jest to maska , którą wywołała najlepszy efekt ze wszystkich jakich dotąd używałam.Gdybym miała ją ocenić to na 6.
Bardzo mi się spodobała :)

Płukanka lniana - Podejście 1

Dziś o lekkim rozczarowaniu.
Przygotowałam płukanke(właściwie kąpiel)  i po umyciu włosów szamponem ( bez odżywki , moje włosy bardzo trudno obciążyć) zanurzyłam je w misce z lnianym glutkiem w wersji xxxxxxxl.Wymoczyłam je , odcisnęłam nadmiar i zawinęłam włosy w bawełniany ręcznik . Efekt ?
Jak zrobiłam płukankę ?
Zależało mi na tym , żeby nie była gęsta ani klejąca . Moje włosy z natury łatwo obciążyć i to jakimkolwiek kosmetykiem.Dlatego też zrobiłam ją z 5 szklanek wody + 3 łyżek siemienia + 2 szkl. zimnej przegotowanej wody. Całość zostawiłam do przestygnięcia.

Efekt.
Tutaj moje największe rozczarowanie.Włosy mimo że są gładkie w dotyku to potwornie napuszone.Schły o ok. godzinę dłużej niż zwykle a wysuszyłam je naturalnie bo spodziewałam się efektu lekkich fal jakie mam czasem po myciu.Kiedy włosy podeschły i były lekko zbite rozczesałam je palcami i zostawiłam.Efekt ? Proste :)

Nie wiem czy zrobię tą płukankę ponownie.Może następnym razem w innych proporcjach.Płukanka nie obciążyła moich włosów , czego się najbardziej obawiałam , ale zostawiła nieprzyjemny puch mimo , że włosy dostały sporą porcje silikonowego serum.Dla moich średniawek nie jest odpowiednia :)


Myślę , że pokombinuje trochę z płukankami . Octowa to mój hit od wielu lat :)
Btw. Szampon z biovaxa użyłam już 6 razy i właściwie zaczęłam go używać od dodania notki z planem . Nie mam już połowy.Żeby zrobić recenzje kupię drugie opakowanie choć mam jeden na oku i się tak zastanawiam co zrobić :) Wyjdzie w praniu :)

Kwietniowa pielegnacja - plan

Postanowiłam w końcu zrobić konkretny plan miesięczny pielęgnacji moich przeproteinowanych włosów . Raz , że moja ogólna pielęgnacja jest bardzo chaotyczna i mimo , że od 3 lat interesuje się swoimi włosami , to wciąż testuję wszystko co moje włosy mogą polubić . Ostatnio nawet miałam otwarte 4 szampony , którymi myłam włosy i w sumie to nie byłam w stanie ocenić , który jest najlepszy. Dwa , moje włosy przeżywają totalny kryzys jaki nie miały od ok roku. Generalnie to nie zachowuje równowagi peh , ponieważ moje włosy nienawidzą protein i to pod żadną postacią . Laminowanie kończy się u mnie okropnym sianem , którego nie mogę rozczesać  , już nie wspomnę o akcji z szamponem z jajka diy , koszmar . No , ale musiał nadejść taki dzień kiedy chciałam odświeżyć kolor . Pech chciał , ze pomyślałam wtedy " Aaa co tam...dam szanse keratynie " i  wzięłam szamponetkę z aloesem i keratyną . Minęły już z 3-4 tyg a ja dalej odczuwam tego skutki .

Włosy mniej więcej prezentują się teraz tak :

 Widać , ze włosy a szczególnie końcówki nie są w najlepszym stanie , dlatego też kwiecień zacznę od podcięcia ok 1-2 cm włosów . Ok 3 msc. temu ścięłam jakieś 12 cm więc myślę , ze więcej nie potrzebuję.
A mój plan będzie wyglądał mniej więcej tak :

Produkty biovaxa z tje serii testowałam tylko w formie próbek. Z tego co pamiętam to byłam zadowolona , więc i w tym miesiącu skupiając się na emolientowo-humekantowej pielegnacji postawiłam na tą serię .
W tym miesiąu także dam szansę siemieniu lnianemu. Nigdy go nie próbowałam inaczej niz dodatek do maski . Postaram się więc zrobic glutka lnianego i wykorzystać go różny sposób m.in jako płukankę czy jako żel do stylizacji.
W kwietniu też przetestuję zupełną nowość u mnie czyli olej ze słodkich migdałów.Przyznam szczerze , że nawet nie zagłębiałam się w to do jakich włosów się nada ( U mnie średnioporowate według testu) . Miałam na celu olej makadamia bądź ten . Dlatego myślę , że w maju przetestuję ten drugi
Maskę Biovax Białe trufle & Orchidea używałam już kiedyś i pamiętam , że byłam zadowolona. Wiadomo , że takie małe opakowanie nie wystarczy mi na cały miesiąc , jednak uwzględniłam ją z tego względu , że będę używać głównie jej . Inna sprawa , że może mi się udać . Od kiedy nakładam maski wczesując je zużywam mniej produktu i osiągam lepszy efekt :) Podsumowując :
Olej : Przed każdym myciem  , w tym miesiącu olej ze słodkich migdałów + kropelka do olejku po myciu
Mycie : OMO , szampon biovax z serii naturalne oleje , raz w tygodniu barwa ( czarna rzepa)
Odżywka : Biovax naturalne oleje , po każdym myciu
Maska : Biovax Białe trufle & orchidea . Raz w tygodniu , jeśli będzie potrzeba to pewnie i dwa , jednak jedne dzień w tygodniu przeznaczę na bardziej złożoną pielęgnacje i pewnie pokombinuje coś z tą maską
Inne : Olejek bioelixire makadamia + kolagen po każdym myciu i w międzyczasie , wcierka jantar ( standardowo , nie uwzględniłam na zdjęciu ) , płukanka lniana 1 x w tyg + 1 x w tyg płukanka octowa , kombinacje z glutkiem lnianym

Na pewno zrobię aktualizacje gdzieś w połowie miesiąca , pewnie też zrobię post z produkatmi z biovaxa i pewnie zrobię małę podsumowanie :)


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka